Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekty. Pokaż wszystkie posty






Witam serdecznie w nowym roku, wszystkich tych  wytrwałych odwiedzających mój blog.
W tym roku nic się nie zmieniło pod tym względem, że życie wciąż mnie przegania i ani przez chwilę nie daje się ponudzić. 
Kilka miesięcy temu, spotkała mnie bardzo miła niespodzianka, otóż mimo mojej ostatnio nędznej działalności blogerskiej a i nie zbyt prężnej działalności filcowej dostałam propozycję wzięcia udziału w wystawie poświęconej właśnie tej tematyce.

Tak oto, wraz z dwiema koleżankami, które wreszcie miałam  okazję poznać osobiście, zaaranżowałyśmy wnętrze Gdańskiego Archipelagu Kultury swoimi pracami.

Po kilu godzinach biegania po drabinie, przenoszenia manekinów z miejsca na miejsce, podwieszania, zawieszania i innych instalacji...ufff spojrzałyśmy i byłyśmy wreszcie zadowolone.

Mam więc zaszczyt zaprosić na wernisaż i wystawę wszystkich, którzy mają ochotę zobaczyć nasze prace w realu,  pogadać i napić się z nami wina lub kawy.
Będzie mi bardzo miło.

Doszły mnie słuchy, że zbierze się tam pewnie cała filcowa śmietanka z pomorza :)














Moja ostatnia praca.- sukienka na szyfonie jedwabnym z wełną australijskich merynosów. Bez szwowa, bez zamków, bez guzików i ani jednej nitki.
Modelka: Tereska Litkowska

Choinkowe zabawy z kotem Edwardem - czyli filcowy dredzik w roli głównej

Zapraszam serdecznie, wszystkie mamy i tatusiów z pociechami, do wspaniałej zabawy z Kotem Edwardem i jego gośćmi.... A tymi gośćmi, będziemy my, czyli Filcowy Namiot:)





ŚWIĄTECZNE FILCOWANIE w Edwardzie sobota 17 grudnia godz. 10.00 ul. Lęborska 3b
Zapraszamy do nowej siedziby Kota Edwarda w Gdańskim Inkubatorze Przedsiębiorczości Starter przy ul. Lęborskiej 3b w najbliższą sobotę 17 grudnia na godz. 10.00. W
tym roku na warsztaty ozdób choinkowych Kot Edward zaprosił Pracownię Artystyczną Filcowego Namiotu
na zabawę z mydłem, wodą i mięciutką wełną..............
Tą prastarą metodą włókienniczą, którą jest spilśnianie wełny,
wspólnie wyczarujemy ciepły "szalik"- kolorowy dredzik, dla choinki bożonarodzeniowej Edwarda.

Zajęcia poprowadzą Anna Kolasa oraz Klara Łojko - uzdolnione artystki, ale przede
wszystkim wspaniałe animatorki wspólnych zabaw z najmłodszymi gośćmi Namiotu.
Na pewno przy okazji zdradzą kilka ciekawostek na temat wełny, jej
wspaniałych nie docenianych już właściwości

Przedszkolaki kota Edwarda wejście gratis. Absolwenci 10zł/os Pozostali uczestnicy płacą 20 zł/os. Uwaga! Konieczne wczesniejsze zgłoszenie chęci przybycia tel. 58 511 02 44, lub e-mail:centrumedward@gmail.com

Lato w telegraficznym skrócie

Dawno nie pisałam i choć uwieczniałam myśli na "pudełku od zapałek", to jednak nie mam nawet chwili, by przerzucić to do komputera.
Lato było pełne przygód, pracowite i intensywne. Teraz jeszcze podkręciliśmy tempo, by zdążyć zapiąć sprawy przed kolejnym wielkim wyzwaniem w naszym życiu:)

-ufilcowałam kamizelkę dla mojej ulubionej modelki, była zachwycona








-Zorganizowaliśmy pierwszy obóz rękodzielczy dla dziewcząt w Kukowce,











-Po raz pierwszy również uczestniczyłam w Festiwalu jako wystawca:) To było wspaniałe doświadczenie. Namówiłam Justynę Świtlik i stanełyśmy razem.





Poznałam wyjątkowe osobowości i spotkałam przyjacIół z ukochanego Gruczna.
A oto Basia, kobieta nie do powstrzymania, artystka i dobra dusza.
Poiła nas swoim młodym letnim winem, oczywiście podanym w we wspaniałej ceramice, jedynej w swoim rodzaju.
Zostałam szczęśliwą posiadaczką zestawu śniadaniowego i nie wyobrażam już sobie porannej kawy w niczym innym.


To moja ulubiona klientka tego festiwalu, wielu osobom kapelusz przypadł do gustu, ale był bez wątpienia przeznaczony dla tej Pani...




A tak moje dzieci żegnały lato, ostatnie słoneczne dni i oczywiście... BŁOTO!



Teraz pracujemy bardzo intensywnie, nie raz ogromnie zmęczeni, ale i szczęśliwi. Chata rośnie, klaczki dbają o nasz piękny trawnik, moje warsztaty nabierają coraz większych rumieńców. W samym paźdźierniku prowadzę aż trzy duże projekty, odpowiadając na zaproszenie gminnych ośrodków.
Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby moje wymarzone warsztaty plenerowe z końmi w tle i wieczorami przy kominku, ziściły się już tej wiosny:)))) Siła marzeń jest przeogromna, nie wiem czy spodziewałabym się, że marzenie kiedys tak odległe, nierzeczywiste... ech, słowa grzęzną mi w gardle, po prostu wdzięczna jestem Panu Bogu.

Szukam wciąż lokalu, takiego tylko dla siebie, no i pomocnicy do filcowania, bo coraz trudniej ogarnąć mi wszystko samodzielnie.
Tak, możecie potraktować to jako ogłoszenie drobne;) Potrzebna dziewczyna z pasją i zapałem, od zaraz, z terenu Trójmiasta, chętna do nauki o wesołym usposobieniu.

To tyle na dziś i obawiam się, że na najbliższe miesiące. Pracuję intensywnie 8 dni w tygodniu a każda wolną chwilę poświęcam dzieciom i rodzinie. Blog zawsze więc schodzi na ostatni plan:(
Mam jednak nadzieję, że to się pewnego dnia zmieni, bo lubię to moje pisanie i sama wtedy lepiej widzę ile dostaliśmy, dokonaliśmy, jak cenny był każdy dzień.
To, że mimo wszystko tworzę jakiś rodzaj dziennika, historii naszej rodziny i pracy, która wkładamy w to wszystko, na pewno będzie pewnego dnia cenna pamiątką.

Poszłam boso - nie żałuję :)

Nie specjalnie miałam czas by przygotowac się do akcji, poza tym, zupełnie nie wiedziałam czego mam się spodziewać, ile będę miała miejsca,jakie warunki, jak poradze sobie bez dostępu do wody, czy przyjdą uczestnicy, czy będę prowadziła rodzaj pokazu...???






Tego dnia, mój mąż zabrał chłopców na organizowany przez naszą szkołę "Dzień Ojca Z Synem", ja zostałam z dziewczynkami i przygotowywałam wszystko co potrzeba; wełnę, wodę nalewałam do dużych butli, pojechałam jeszcze rowerem wydrukować kilka wizytówek i plakat do postawienia na stoisku, no i na Targ Węglowy by choćby zerknąć jak to wszystko wygląda.
Pogoda na szczęście była cudowna a miejsce wyglądało obiecująco. Spotkałam się z organizatorką odpowiedzialną za Gdańsk, panią Dominiką Kulczyńską i wszystko uzgodniłyśmy.
Gdy już z dziewczynkami zjadłyśmy na obiad gotowaną fasolkę szparagową z bułką tartą (na nic więcej nie miałyśmy ochoty w taki upał) wsiadłyśmy w zapakowane już auto i ruszyłyśmy na plac. Tam, zrobiłam na córach wrażenie, bo zostałam wpuszczona za bramkę, jak prawdziwy VIP;)
Wszystko przerosło moje oczekiwania, począwszy od pogody, zabawy przygotowane dla dzieci (moje dziewczyny bawiły się wyśmienicie, boso na trawie), mój wspaniały, duży i stabilny stół, zrobiony z płyt i palet budowlanych, dostałam nawet parasol!
Zainteresowanie warsztatami i moim stoiskiem było bardzo duże.
Na pierwszych zajęciach zebrały się panie i robiłyśmy kwiat z ogonem, kwiatki powstały prześliczne, zobaczcie sami















A następne zajęcia, mój stół obsiadły dzieciaki, niczym kury grzędę, pełne entuzjazmu i niesamowitego skupienia na tym niełatwym zadaniu. Tym razem powstały piękne sznureczki na szyję i na rękę.

Byłam zmęczona, ale bardzo szczęśliwa, to był przemiły dzień. Na koniec, pani Dominika wręczyła mi zestaw naturalnych kosmetyków, które wypróbowałam już tego samego wieczoru, a że żadko ich używam, poczułam się naprawdę dopieszczona i odprężona.

Po spakowaniu, przyjechali nasi chłopcy i wszyscy poszliśmy jeszcze na pizzę i na lody, a co!

Cała Polska Chodzi Boso

Dawno mnie tutaj nie było...
Przez pewien czas przyznam, że nawet unikałam komputera. Musiałam zająć się innymi sprawami, odpocząć, zająć się sprawami dzieci i poukładać sobie w głowie priorytety.

Jeśli chodzi o Filcowy Namiot, poprowadziłam dwa warsztaty w uroczej szkole podstawowej w Borkowie, koło Gdańska. Czyli jak niektórzy z was wiedzą, moje ulubione klimaty...


Dzieciaki były podekscytowane, zdolne i bardzo grzeczne, chętne do pomocy przy rozkładaniu całego majdanu. Zrobiły śliczne kwiatuchy, ale o tym w innym poście.


Na Wrzesień i Październik została zaproszona do poprowadzenia dwóch warsztatów cyklicznych, również poza Gdańskiem, czyli to co tygrysy lubią najbardziej:)!
Trzymam kciuki za te projekty, ponieważ są jeszcze w przygotowaniu.

Tym czasem zapraszam jak najserdeczniej do projektu

CałaPolskaChodziBoso

w którym wezmę udział już 4 czerwca o godzinie 16.00 na Targu Węglowym.
Moim wkładem w tą inicjatywę, będzie trawnik pełen filcowych kwiatów, oraz warsztaty sponaniczne-darmowe!!!!



Tam na dole, w prawym rogu, takie tyci tyci, ale jest! moje logo:)





Wszystkich chętnych, także z dziećmi zapraszam do zapisywania się na te zajęcia, czy choćby do odwiedzenia mojego filcowego ogrodu.

Przewidziana jest, prócz filcowania cała masa innych atracji, to może być naprawdę interesujący dzień w naszym pięknym Gdansku, który ostatnio odkrywam na nowo na rowerze:).

Relacja z Wyspy

Tak obiecuję i obiecuję, ale jakoś nigdy nie starcza czasu na zamieszczanie zdjęć z warsztatów.




Spotkanie z rękodziełem na wyspie, to było bardzo miłe doświadczenie, choć krótkie.
Moja najstarsza Maryś pomagała mi dzielnie we wszystkim, fajnie było spędzić ten czas i drogę do Sobieszewa, tak we dwie, bez małych przyległości. Porozmawiałyśmy sobie po drodze i na miejscu było mi raźniej.
Okazało się, że filcowanie wogóle łączy pokolenia i jest znakomitym pomysłem na spędzenie czasu -" mama z córką" i to w róznym wieku.
Po raz kolejny warsztaty łączyły pokolenia. Była mama z 6 letnią córeczką, oraz jeszcze dwie mamy z nastoletnimi córkami.








Na miejscu rozstwaiło się kilka stoisk z rękodziełem, ale mnie oczywiście najbardziej podobało się podwójne stoisko filcowe, Ani&Ania czyli Anny Kolasy i Anny Kacmajor.



Szkoda, że odwiedzający, nie wiedzieli, że będzie jarmark rękodzieła, ale myślę, że to była dopiero pierwsza edycja "Kobiety Na Wyspie" i następna będzie już doskonalsza.



A oto mały foto reportaż z moich warsztatów, dla osób początkujących, ale jak widać bardzo dumnych, ze swych pierwszych prac, no i słusznie, bo kwiatki były przeróżne i wyszły znakomicie.