Zapraszam serdecznie, wszystkie mamy i tatusiów z pociechami, do wspaniałej zabawy z Kotem Edwardem i jego gośćmi.... A tymi gośćmi, będziemy my, czyli Filcowy Namiot:)
ŚWIĄTECZNE FILCOWANIE w Edwardzie sobota 17 grudnia godz. 10.00 ul. Lęborska 3b
Zapraszamy do nowej siedziby Kota Edwarda w Gdańskim Inkubatorze Przedsiębiorczości Starter przy ul. Lęborskiej 3b w najbliższą sobotę 17 grudnia na godz. 10.00. W
tym roku na warsztaty ozdób choinkowych Kot Edward zaprosił Pracownię Artystyczną Filcowego Namiotu
na zabawę z mydłem, wodą i mięciutką wełną..............
Tą prastarą metodą włókienniczą, którą jest spilśnianie wełny,
wspólnie wyczarujemy ciepły "szalik"- kolorowy dredzik, dla choinki bożonarodzeniowej Edwarda.
Zajęcia poprowadzą Anna Kolasa oraz Klara Łojko - uzdolnione artystki, ale przede
wszystkim wspaniałe animatorki wspólnych zabaw z najmłodszymi gośćmi Namiotu.
Na pewno przy okazji zdradzą kilka ciekawostek na temat wełny, jej
wspaniałych nie docenianych już właściwości
Przedszkolaki kota Edwarda wejście gratis. Absolwenci 10zł/os Pozostali uczestnicy płacą 20 zł/os. Uwaga! Konieczne wczesniejsze zgłoszenie chęci przybycia tel. 58 511 02 44, lub e-mail:centrumedward@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieciaki -filcaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieciaki -filcaki. Pokaż wszystkie posty
Lato w telegraficznym skrócie
Dawno nie pisałam i choć uwieczniałam myśli na "pudełku od zapałek", to jednak nie mam nawet chwili, by przerzucić to do komputera.
Lato było pełne przygód, pracowite i intensywne. Teraz jeszcze podkręciliśmy tempo, by zdążyć zapiąć sprawy przed kolejnym wielkim wyzwaniem w naszym życiu:)
-ufilcowałam kamizelkę dla mojej ulubionej modelki, była zachwycona
-Zorganizowaliśmy pierwszy obóz rękodzielczy dla dziewcząt w Kukowce,
-Po raz pierwszy również uczestniczyłam w Festiwalu jako wystawca:) To było wspaniałe doświadczenie. Namówiłam Justynę Świtlik i stanełyśmy razem.
Poznałam wyjątkowe osobowości i spotkałam przyjacIół z ukochanego Gruczna.
A oto Basia, kobieta nie do powstrzymania, artystka i dobra dusza.
Poiła nas swoim młodym letnim winem, oczywiście podanym w we wspaniałej ceramice, jedynej w swoim rodzaju.
Zostałam szczęśliwą posiadaczką zestawu śniadaniowego i nie wyobrażam już sobie porannej kawy w niczym innym.
To moja ulubiona klientka tego festiwalu, wielu osobom kapelusz przypadł do gustu, ale był bez wątpienia przeznaczony dla tej Pani...
A tak moje dzieci żegnały lato, ostatnie słoneczne dni i oczywiście... BŁOTO!
Teraz pracujemy bardzo intensywnie, nie raz ogromnie zmęczeni, ale i szczęśliwi. Chata rośnie, klaczki dbają o nasz piękny trawnik, moje warsztaty nabierają coraz większych rumieńców. W samym paźdźierniku prowadzę aż trzy duże projekty, odpowiadając na zaproszenie gminnych ośrodków.
Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby moje wymarzone warsztaty plenerowe z końmi w tle i wieczorami przy kominku, ziściły się już tej wiosny:)))) Siła marzeń jest przeogromna, nie wiem czy spodziewałabym się, że marzenie kiedys tak odległe, nierzeczywiste... ech, słowa grzęzną mi w gardle, po prostu wdzięczna jestem Panu Bogu.
Szukam wciąż lokalu, takiego tylko dla siebie, no i pomocnicy do filcowania, bo coraz trudniej ogarnąć mi wszystko samodzielnie.
Tak, możecie potraktować to jako ogłoszenie drobne;) Potrzebna dziewczyna z pasją i zapałem, od zaraz, z terenu Trójmiasta, chętna do nauki o wesołym usposobieniu.
To tyle na dziś i obawiam się, że na najbliższe miesiące. Pracuję intensywnie 8 dni w tygodniu a każda wolną chwilę poświęcam dzieciom i rodzinie. Blog zawsze więc schodzi na ostatni plan:(
Mam jednak nadzieję, że to się pewnego dnia zmieni, bo lubię to moje pisanie i sama wtedy lepiej widzę ile dostaliśmy, dokonaliśmy, jak cenny był każdy dzień.
To, że mimo wszystko tworzę jakiś rodzaj dziennika, historii naszej rodziny i pracy, która wkładamy w to wszystko, na pewno będzie pewnego dnia cenna pamiątką.
Lato było pełne przygód, pracowite i intensywne. Teraz jeszcze podkręciliśmy tempo, by zdążyć zapiąć sprawy przed kolejnym wielkim wyzwaniem w naszym życiu:)
-ufilcowałam kamizelkę dla mojej ulubionej modelki, była zachwycona
-Zorganizowaliśmy pierwszy obóz rękodzielczy dla dziewcząt w Kukowce,
-Po raz pierwszy również uczestniczyłam w Festiwalu jako wystawca:) To było wspaniałe doświadczenie. Namówiłam Justynę Świtlik i stanełyśmy razem.
Poznałam wyjątkowe osobowości i spotkałam przyjacIół z ukochanego Gruczna.
A oto Basia, kobieta nie do powstrzymania, artystka i dobra dusza.
Poiła nas swoim młodym letnim winem, oczywiście podanym w we wspaniałej ceramice, jedynej w swoim rodzaju.
Zostałam szczęśliwą posiadaczką zestawu śniadaniowego i nie wyobrażam już sobie porannej kawy w niczym innym.
To moja ulubiona klientka tego festiwalu, wielu osobom kapelusz przypadł do gustu, ale był bez wątpienia przeznaczony dla tej Pani...
A tak moje dzieci żegnały lato, ostatnie słoneczne dni i oczywiście... BŁOTO!
Teraz pracujemy bardzo intensywnie, nie raz ogromnie zmęczeni, ale i szczęśliwi. Chata rośnie, klaczki dbają o nasz piękny trawnik, moje warsztaty nabierają coraz większych rumieńców. W samym paźdźierniku prowadzę aż trzy duże projekty, odpowiadając na zaproszenie gminnych ośrodków.
Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby moje wymarzone warsztaty plenerowe z końmi w tle i wieczorami przy kominku, ziściły się już tej wiosny:)))) Siła marzeń jest przeogromna, nie wiem czy spodziewałabym się, że marzenie kiedys tak odległe, nierzeczywiste... ech, słowa grzęzną mi w gardle, po prostu wdzięczna jestem Panu Bogu.
Szukam wciąż lokalu, takiego tylko dla siebie, no i pomocnicy do filcowania, bo coraz trudniej ogarnąć mi wszystko samodzielnie.
Tak, możecie potraktować to jako ogłoszenie drobne;) Potrzebna dziewczyna z pasją i zapałem, od zaraz, z terenu Trójmiasta, chętna do nauki o wesołym usposobieniu.
To tyle na dziś i obawiam się, że na najbliższe miesiące. Pracuję intensywnie 8 dni w tygodniu a każda wolną chwilę poświęcam dzieciom i rodzinie. Blog zawsze więc schodzi na ostatni plan:(
Mam jednak nadzieję, że to się pewnego dnia zmieni, bo lubię to moje pisanie i sama wtedy lepiej widzę ile dostaliśmy, dokonaliśmy, jak cenny był każdy dzień.
To, że mimo wszystko tworzę jakiś rodzaj dziennika, historii naszej rodziny i pracy, która wkładamy w to wszystko, na pewno będzie pewnego dnia cenna pamiątką.
dzieciaki -filcaki
Moje dziewczyny już rozpoczęły masową produkcję:kuleczek, paseczków i bransoletek.
W lutym chciałabym zaprosić dzieciaki od 6 lat na filcowanie, jeśli tylko zbierze się grupa.
Dzieciaki naprawdę maja z tego frajdę. Oto link do pewnej małej Oli:
W lutym chciałabym zaprosić dzieciaki od 6 lat na filcowanie, jeśli tylko zbierze się grupa.
Dzieciaki naprawdę maja z tego frajdę. Oto link do pewnej małej Oli:
Subskrybuj:
Posty (Atom)

