Na list do Mikołaja już za późno, ale wiem już, że muszę zainwestować w aparat, bo namęczyłam się a i tak nie udało się oddać koloru kapci:(
Dla ciekawych, czerwona broszka była robiona z wełny merynos australijski z domieszką trochę grubszej szarej wełenki. Wycinałam krążki z prefilcu i dofilcowywałam je razem do żądanego efektu.
Warsztaty w Sweet Surrender
Kolejną niezwykła kobietą, którą poznałam przypadkiem przy okazji jednej z imprez organizowanych w kawiarni, jest Simona Berdowska.
Wraz z mężem, zorganizowała cykliczne już koncerty tak zwanych młodych talentów, a na jeden z nich została zaproszona moja starsza córka.
Od słowa do słowa, przy podziękowaniu za ten uroczy wieczór umówiłyśmy się na spotkanie w sprawie warsztatów filcowania.
Przyjechałam, i rozmawiałyśmy dość długo o... wszystkim tylko nie o warsztatach :)
Nic dziwnego, że kawiarnia jest miejscem tak ciepłym i przyjaznym. Simona jest osobą serdeczną, ale odważną i szczerą zarazem, o czym przekonałam się w rozmowie o ludziach, życiu, gangsterach, aniołach, gwiazdach filmowych, i o kraju z którego pochodzi.
Mówią, że "podróże kształcą", śmiało mogę powiedzieć, że dobra kawa w "Sweet Surrender", była dla mnie jak mała podróż poza granice...
Warsztaty Styczeń
UWAGA!
Warsztaty planowane na 13 stycznia, przeniesione z powodu moje choroby na 21 Stycznia godz 17.00.
Są jeszcze 2 wolne miejsca na te zajęcia!
Filcowaniem zajmuję się od dwóch lat, jednak jeszcze bardziej cenię sobie spotkania i przekazywanie wiedzy z zakresu zdobytych już umiejętności.
Prowadzone przeze mnie warsztaty wyróżnia profesjonalizm ale ponad wszystko kameralna i wyjątkowa atmosfera spotkania w kobiecym gronie i miłym wnętrzu. Spotkania przybierają powoli charakter klubowy, kilka kursantek spotyka się już cyklicznie.
Staram się by spotkania kończyły się planowo dla tych którzy się spieszą, jednak nie ma pośpiechu dla tych, którzy lubią pracować popijając herbatę i rozmawiając.
Zapraszam serdecznie
ilość miejsc ograniczona do 6 osób, o kolejności decyduje rezerwacja w formie przedpłaty.
Warsztaty planowane na 13 stycznia, przeniesione z powodu moje choroby na 21 Stycznia godz 17.00.
Są jeszcze 2 wolne miejsca na te zajęcia!
Filcowaniem zajmuję się od dwóch lat, jednak jeszcze bardziej cenię sobie spotkania i przekazywanie wiedzy z zakresu zdobytych już umiejętności.
Prowadzone przeze mnie warsztaty wyróżnia profesjonalizm ale ponad wszystko kameralna i wyjątkowa atmosfera spotkania w kobiecym gronie i miłym wnętrzu. Spotkania przybierają powoli charakter klubowy, kilka kursantek spotyka się już cyklicznie.
Staram się by spotkania kończyły się planowo dla tych którzy się spieszą, jednak nie ma pośpiechu dla tych, którzy lubią pracować popijając herbatę i rozmawiając.
Zapraszam serdecznie
ilość miejsc ograniczona do 6 osób, o kolejności decyduje rezerwacja w formie przedpłaty.
Warsztaty Styczeń
UWAGA!
Warsztaty planowane na 13 stycznia, przeniesione z powodu moje choroby na 21 Stycznia godz 17.00.
Są jeszcze 2 wolne miejsca na te zajęcia!
Filcowaniem zajmuję się od dwóch lat, jednak jeszcze bardziej cenię sobie spotkania i przekazywanie wiedzy z zakresu zdobytych już umiejętności.
Prowadzone przeze mnie warsztaty wyróżnia profesjonalizm ale ponad wszystko kameralna i wyjątkowa atmosfera spotkania w kobiecym gronie i miłym wnętrzu. Spotkania przybierają powoli charakter klubowy, kilka kursantek spotyka się już cyklicznie.
Staram się by spotkania kończyły się planowo dla tych którzy się spieszą, jednak nie ma pośpiechu dla tych, którzy lubią pracować popijając herbatę i rozmawiając.
Zapraszam serdecznie
ilość miejsc ograniczona do 6 osób, o kolejności decyduje rezerwacja w formie przedpłaty.
Warsztaty planowane na 13 stycznia, przeniesione z powodu moje choroby na 21 Stycznia godz 17.00.
Są jeszcze 2 wolne miejsca na te zajęcia!
Filcowaniem zajmuję się od dwóch lat, jednak jeszcze bardziej cenię sobie spotkania i przekazywanie wiedzy z zakresu zdobytych już umiejętności.
Prowadzone przeze mnie warsztaty wyróżnia profesjonalizm ale ponad wszystko kameralna i wyjątkowa atmosfera spotkania w kobiecym gronie i miłym wnętrzu. Spotkania przybierają powoli charakter klubowy, kilka kursantek spotyka się już cyklicznie.
Staram się by spotkania kończyły się planowo dla tych którzy się spieszą, jednak nie ma pośpiechu dla tych, którzy lubią pracować popijając herbatę i rozmawiając.
Zapraszam serdecznie
ilość miejsc ograniczona do 6 osób, o kolejności decyduje rezerwacja w formie przedpłaty.
Wild Is The Wind

Oto szal, wykonany metodą "nuno", czyli filcowany na jedwabiu. Ta praca jest mi wyjątkowo bliska. Wyfilcowałam na tym szalu wszystko co jest dla mnie najbardziej inspirujące; wiatr, niebo w rozmaitych nastrojach, światło, woda, morskie fale...
Mija rok od pierwszego posta na tym blogu. Wydarzyło się tak wiele dobrego, mimo mojej małej wiary...
Jestem więc wdzięczna Panu Bogu za każdą osobę, każdego anioła, którego uparcie do mnie posyłał każdego dnia. Z tego miejsca, wszystkim tym aniołom dziękuję, za każde najmniejsze słowo wsparcia i cierpliwość, za każdą życzliwą myśl czy choćby westchnienie.
Powoli nabieram odwagi do tego, by śmielej sięgać po marzenia, rozwijać skrzydła.
Na nowy rok, życzę wszystkim a w szczególności wszystkim kobietom pełnym niepewności, obaw i kompleksów, by odważyły się ponieść emocjom, natchnieniom, marzeniom, tym jeszcze niespełnionym... życzę by uwierzyły, że Stwórca ma dla nas znacznie wspanialsze plany, niż jesteśmy to sobie nawet w stanie wyobrazić a jego hojność nie zna granic.
Mam kilka blogowo-noworocznych postanowień.
Po pierwsze regularnie raz w tygodniu pisać post:)
Poza tym jeszcze kilka, ale na razie niech pozostaną tajemnicą.
Pozdrawiam ciepło filcowo, jeszcze raz w starym roku!
P.S A jednym z moich aniołków była właśnie Kamila Gołębiewska, autorka zdjęć powyżej oraz innych, które sukcesywnie pokażę na blogu.
www.coookolwiek.blogspot.com/

A oto krótka relacja z babycafe.pl.
Kawa była boska, wielka choinka, przy stoliku obok śpiewano kolędy a my, tworzyłyśmy i rozmawiałyśmy nie tylko o filcowaniu.
Za oknem zima piękna, ale niestety przyczyniła się do zatrzymania Eli, która utknęła na Słowaka a i kilka innych pań nie dojechało. Dzielna Ala przybyła z maleństwem (które to w Wieprznicy przypominam przebywało jeszcze w brzusiu) a nieoceniona obecność Ani, również z dwiema cudnymi przyległościami, zaowocowała tą oto piękną dokumentacją:



W związku z tym, że kilka osób, jak również tych którym nie udało się dotrzeć prosiło mnie o dodatkowy termin na spotkanie kwiatowe, proponuję Styczeń. Dokładny termin nie został jeszcze ustalony, więc czekam na propozycje:).
Nie wiem jak to się stało, że zdolnej Ani nie mam na żadnym zdjęciu, ani jej uroczych przyległości. Jeśli więc chcecie zobaczyć autorkę zdjęć i inne jej prace zapraszam na jej blog: Anna Kuncewicz "Oka Mgnienie" .
Może kiedyś nauczę się wklejać linki:)
Warsztaty Na Żuławach


Przez ostatni miesiąc, w każdy poniedziałek wieczorem, wsiadałam do auta, zostawiałam małżonkowi czworo naszych latorośli i przebijając się przez największe korki gdańska kierowałam się prosto na Warszawę.
Nie, nie, stolica nie jest jeszcze moim celem, choć kto wie, może kiedyś zostanę zaproszona i tam, przez samą Pierwszą Damę:).
Puki co, doznałam przyjemności i zaproszono mnie na żuławy, do wsi Ostaszewo.
Jest to przeurocza wioska, położona w pobliżu wału, otoczona łąkami, starymi gospodarstwami i polską wierzbą. Zyskała sławę w mediach za sprawą Magdy i Radka Natkańskich, którzy parę lat temu sprowadzili się tam z Nowego Yorku i zrobili na pewno swego rodzaju rewolucję, a na pewno przynieśli ze sobą dużo energii i świeżości. Organizując we wsi warsztaty tańca broadway, który jest pasją Radka Natkańskiego jeszcze od czasów gdy tańczył w słynnym musicalu „Metro”.
Tym razem, Magda zorganizowała cykl warsztatów rękodzieła, do którego to projektu zaprosiła i mnie, w roli instruktorki filcowania na mokro.
Z prawdziwą przyjemnością przyjęłam zaproszenie i tak rozpoczęła się ta cała przygoda.
Nie było łatwo, po całym dniu, tego wszystkiego co tutaj; szkoła, obiad, lekcje, sprzątanie... Trzeba było zostawić wszystkich i wszystko jakby w połowie.
Jednak już w drodze, zbliżając się do Rafinerii, która w nocy robi szczególne wrażenie (co wie każdy Gdańszczanin) zaczynałam czuć motylki w brzuchu i to fantastyczne podniecenie.
Zajęcia miały się odbyć w czterech spotkaniach, po dwie i pół godziny, a liczba uczestników... ech, była imponująca jak na moje dotychczasowe doświadczenie i muszę przyznać, że miałam lekkiego stracha, jak ja ogarnę sama jedna aż dwanaście osób!
Postanowiłam taką kolejność: kwiatek z dredem, następne spotkanie korale, potem torebeczka z rączką no i na koniec, trochę o filcowaniu na sucho i prelekcja o rodzajach wełny, ich właściwościach i tym co i gdzie jest dostępne na naszym rynku pod jaką nazwą.
Grupa była fantastyczna, dwa razy miałam lekki kryzys, czułam się dość fatalnie i wszystko mnie bolało,jednak gdy zaczynałam układać i nosić rzeczy z bagażnika i przykleiłam ostatnie folie na stoły, stawałam na nogi już po kilku minutach i byłam pełna energii do pracy.
Przekrój wiekowy od przedszkola do seniora, choć wszystkie panie młode duchem i bardzo pogodne. Wszystkie serdeczne i zaangażowane.
To najprzyjemniejsza część tej pracy, spotykanie tych wszystkich twórczych osobowości, szczególnie gdy jest czas usłyszeć choć skrawki ich historii.
Przeszła mi nawet przez głowę myśl, by opisywać tutaj te historie, bo są naprawdę niezwykłe i dają sporo wiary w spełnienie marzeń.
Pani Kasia z Piaskowca, która od dziecka marzyła o wiklinie, ale rodzice byli przeciwni...
Skończyła szkołę o zupełnie innym profilu, w której i tak największa przyjemność sprawiały jej misterne prace, przypominające tkanie...po paru latach pracy w tym zawodzie pojawiło się pewne ogłoszenie ; ”Kurs Wikliniarstwa Dla Rolników”... serce mocniej zabiło, ale pani Kasia nie była rolnikiem....
Jak myślicie, co teraz robi pani Kasia?
Powiem tylko, że siła pasji jest ogromna i czyni cuda. Sama doświadczam tego, choć często brakuje mi wiary w siebie ale przede wszystkim w nieograniczone możliwości Ducha Świętego.
Warsztaty udały się wyśmienicie, moje kursantki zrobiły przepiękne prace z których są bardzo dumne a ja zżyłam się z nimi przez ten miesiąc wspólnych spotkań. Nie wspominając o nabraniu nowych cennych doświadczeń.
Na ostatnie zajęcia przyniosły ciasta, zrobiłyśmy wybory miss filcowania, oraz wybrałyśmy najładniejszą pracę... W dodatku spotkało mnie sporo miłych komplementów.
Ech, łezka się w oku kręci. Obiecałam wiosenne spotkanie w tej samej grupie na Kaszubach i zamierzam dotrzymać słowa. Do zobaczenia więc...
nie obylo się bez ofiar...
filcujące pokolenie-Magdalena z córeczką
Subskrybuj:
Posty (Atom)